2023 Marek Badowski

RIP
Pochowany na Starych Powązkach, kw.250, rz.3, gr.13

Po ukończeniu Inżynierii Sanitarnej na PW pozostał na uczelni, gdzie trochę publikował, wykładał w filii w Płocku, próbował teoretycznych kontaktów z informatyką (wówczas ETO). Zapewne kontynuowałby karierę naukową, gdyby nie staż w biurze projektów i praktyczny styk z informatyką. Oniemiał tam, gdy zobaczył: MAT A = INV (A), co pozwalało w kilku linijkach rozwiązać układ równań liniowych. Od tej pory zaczął programować na plaży, rzucił mocno zaawansowany doktorat. Potem była komórka informatyczna w biurze projektów, prywatna firma komputerowa, a na koniec szefostwo informatyki biura projektowego z ponad setką komputerów. Chlubi się oprogramowaniem ze swej dziedziny inżynierskiej.

Dwie wspaniałe córki z 1. małżeństwa: Dorota i Barbara (NY, 2006), troje wnucząt. Lubi bawić się komputerem, lubił chodzić po górach, ciągle uwielbia sernik 2. żony, Wiesi, U schyłku lata AD 2009 utwierdził się, że Nowy Jork też da się lubić; sami to zobaczcie:
West Village od strony Hudsonu
Ridgewood, sub(?)way między domami
Verrazano Bridge, piękny i wielki
Battery Park i Downtown, widok z promu
Long Island, Auto Show, niezły model
Murray Hill, mały dom…
Murray Hill, większy…
Murray Hill, spory
À propos: pamiętacie wycieczkę do Czorsztyna i Krakowa? Krakauerzy mieli lody małe, duże i… wielkie.
I jeszcze jedna nowojorska ciekawostka, którą odkrył latem 2010. w towarzystwie Wojtka W.: park na klucz! (Gramercy Park, tylko dla mieszkających naookoło właścicieli).

W 2016. poruszył go tekst Szawarskiego - zob. Tabu?
A kto chce, niech słucha tego, co M. lubi