Urodził się w Tuluzie, co przesądziło o wyborze klasy "A" - francuskiej w
ogólniaku. Szkołę wyższą wybrał wg kryterium najbliżej położonej od szkoły
średniej i w ten sposób ukończył wydział Łączności (Elektroniki) PW. Dalej już
nie szło tak gładko i do pracy musiał dojeżdżać. Pracował w Instytucie
Elektrotechniki, a następnie 30 lat w Przemysłowym Instytucie Automatyki i
Pomiarów (PIAP), gdzie uzyskał pewne sukcesy w konstruowaniu urządzeń automatyki
przemysłowej – niestety mało interesujące dla tzw. szerokiej publiczności.
Zniechęcony tym faktem, zabrał się za programowanie i zrobił kilka programów
komputerowych dla piekarzy, wychodząc z założenia, że – co, jak co –
ale chleba importować się nie będzie. I rzeczywiście, z
tego żył.
Żona, Małgorzata z papieskich Wadowic, dzięki wrodzonej anielskiej
dobroci wytrzymała z nim dziesięciolecia i dotrzymała do końca. Mają dwóch synów: Marka –
prowadzi jedną z większych szkół tenisowych w Warszawie (AWF), oraz Łukasza – geografa
z wykształcenia i z zamiłowania. Jurek-pracoholik lubił w wolnym czasie żeglować i jeździć na
nartach. Zmarł 23 czerwca 2023 po masywnym wylewie, nie odzyskawszy przytomności, zapaliwszy się
uprzednio do uczczenia 65-lecia matury.
Nasz nekrolog, GW 2023-06-27).
Maciek M. wydobył z szarych taki oto cytat z Jurka na lekcji polskiego, którym mu ongiś zaimponował:
"Aby gnębić twórczą moc poetów, wynalazł Apollo zasady sonetów." Piyykne!
[MB:] Przypominał nam Jurek, jak dobrym był polonistą, cytatem z piosenki
Agnieszki Osieckiej, śpiewanej przez równie wielkich naszego pokolenia: Seweryna
Krajewskiego, Magdę Umer, Krystynę Jandę, czy Piotra Fronczewskiego (posłuchaj):
"Pijmy wino za kolegów do dna
Bo oni – to my, a my – to już mgła."
(pełny tekst: tutaj)
A ogarnięty specyficznym nastrojem po Wszystkich Świętych '2013, puścił do nas oko
i zaproponował takie Prawdy o życiu.