2003 Teresa Szymańska-Timmermans

Dane teleadresowe - poufne

Nie dostała się na biochemię, więc skończyła Szkołę Laborantów i pracowała w przychodni, w laboratorium medycznym. Po natarczywych naleganiach swojego przyszłego męża, Holendra, którego poznała w Operze w Warszawie, wyjechała w 1964 r. do Holandii, gdzie pracowała na Politechnice w Delft, na wydziale chemii. W 1965 r. wyszła za mąż za swojego Holendra. Antoine jest inżynierem, specjalistą od turbin gazowych, znającym 4 języki, a teraz 5 - Teresa nauczyła go polskiego, z czego Antoine jest niesłychanie dumny. Mieszkali w Delft, Amsterdamie i Rotterdamie, gdzie urodzili się ich dwaj synowie. W 1973 r. amerykanie "kupili" Antoine'a i rodzina przeprowadziła się na południe Belgii, gdzie mieszka do dziś w przemiłej miejscowości. Antoine, ze względów zawodowych, spędzał czas najczęściej w samolotach i najlepszych hotelach świata, podczas gdy Teresa pilnowała dzielnie dzieci i majątku.
      Pasjonuje ich teatr, kino, muzyka (Antoine gra na pianinie), ekspozycje, muzea, książki. Prowadzą aktywne życie towarzystkie, przyjmują gości, również z Polski, wszyscy są u nich mile widziani. Chętnie podróżują (zdj.: niżej): Chiny, Indonezja, Meksyk, Gwatemala, USA, Egipt, Syria, Jordania, Afryka i Europa. Teresa jest od 25 już lat (!!) słuchaczką wykładów (historia sztuki, religie, filozofia), uprawia jogę. Założyła też klub książki, organizuje koncerty i wystawy, niekiedy u siebie w domu. Ma, jak na razie, dwie synowe, dwie wnuczki i jednego wnuka, wszyscy bardzo kochani. Przez cały okres poszkolny była w bliskiej przyjażni z Marysią Filipek i Teresą Osowską.
      Teresa dziwi się, choć nigdy się nad tym nie zastanawiała, że tyle różnych rzeczy dzieje się w ciągu jednego życia.

Z archiwum Teresy (9 zdj.; 0,1 Mb)
Uliczny sprzedawca wody w Meknesie, Maroko
Wschód słońca na Saharze, Tunezja
W kraju Berberów
Na szczycie piramidy Tikal, Gwatemala
Razem w Hong-Kongu
W katedrze w Sewilli