2004 Jan Wojciechowski

RIP
Pochowany na Starych Powązkach, kw.97, rz.2, gr.18/19

Mówi, że daleko w życiu nie zaszedł – na przeciwległy róg Nowowiej­skiej i Niepodległości. Skończył Wydział Lotniczy na PW i siedział tam do niedawna. Z okna laboratorium, jak się wychylił, to widział starą budę. W międzyczasie pracował długo w Ameryce (Hawana, Montreal), Afryce (Algier) i w Europie. Nauczył się kilku języków, poznał paru ciekawych ludzi, zobaczył kawałek świata – innego niż utarte ścieżki do USA, czy bogatej Europy. Zwiedził większość ważnych miast Europy i kilka mniej ważnych miast szerokiego świata. Niektóre miasta poznawał latami, inne w godzinę czy przez dzień.

Na starość nareszcie trochę zmądrzał, rzucił robotę w cholerę, zajął się tym co naprawdę ważne: uprawą ogródka, wyrabianiem wina i pisaniem wierszy. Należy zwrócić uwagę, że te trzy pozornie różne dziedziny są w istocie mocniej niż się wydaje połączone związkami przyczynowo-skutkowymi. I owocują.

Zainteresowania: ciekawość świata, conditio humana, smak wina, niegdyś nurkowanie. Ta sama żona od dziesiątków lat (jak wielce musi być wyrozumiała i tolerancyjna…).

    O Janku-podróżniku słyszeliśmy wcześniej. Janka-poetę znamy od niedawna.
    Czytaj: Notatki z podróży, (PDF, osobne okno)
    Posmakuj: Muscadeta serwowanego przez autora (video).
    I jeszcze harcerska wisienka na torcie, (PDF, osobne okno),
    oraz Sklecenia 2012-2014, (PDF, osobne okno).

Janek zmarł 6-go września 2021. Nasze książki adresowe skracamy coraz szybciej (conditio humana!). Tu pożegnanie naszego druha (GW, 2021-09-10) oraz Kilka słów o Janku, wszystko autorstwa Selima.