Tablica

To jest nasze forum, czyli miejsce publikowania opinii, uwag, komentarzy i ogłoszeń: coś na kształt szkolnej tablicy. Czytać z niej może każdy, kto wejdzie do klasy, ale dostęp do kredy (do publikacji) ma tylko bractwo klasowe. Ścierką zawiaduje dyżurny, ale nie zamierza jej nadużywać. Tu jest kreda* (publikowanie wpisu), poniżej – kursywą – dotych­czasowe wpisy, a petitem – moje [MB] komentarze.
___________
* Dostępu broni tu hasło. Gdy klikasz i nic się nie dzieje – kliknij tu, może rozwiążesz problem.




Marek B.  2019-12-29
Kilka dni temu Helena Vondráčková (72 l.) zakrzyknęła w kurwizji: jeszcze żyję! A my też, do diaska! -Wszystkiego najlepszego, mili, a to zdrowia, zdrowia i jeszcze raz – zdrowia, byśmy w nowym roku byli sprawcami i świadkami lepszej zmiany!

Selim  2017-12-22
Okazuje się, że nasza witryna wciąż żyje. Wszystkich, którzy odbiorą to jako szarganie świętości najmocniej przepraszam, ale pozwolę sobie na taki tekst: "Jeszcze strona nie umarła, póki my żyjemy!". A skoro żyjemy, a za pasem Święta i Nowy Rok, wszystkim życzę byśmy przeżyli te Święta w zdrowiu, radości i spokoju i oby Nowy Rok był znacznie, znacznie lepszy niż ten, co mija!

Jurek B.  2016-05-31 [z maila do Marka B.:]
Żałuję likwidacji strony, była bardzo pożyteczna i dostarczyła wielu wzruszających wspomnień. Czas biegnie coraz szybciej. Jeszcze niedawno rekrutowano na rejs na wyspy Alandzkie, a teraz większość z nas żegluje po trójkącie: przychodnia – apteka – szpital. Już tylko dwa lata dzielą nas od jubileuszu 60-lecia matury. Obyśmy mogli w pełnym składzie spotkać się u Szwejka na okolicznościowym piwie, czego życzę (…) sobie i wszystkim. Pozdrawiam serdecznie.
___________
[MB:] Witryna przepoczwarzyła się, Jurku, ale nie uległa likwidacji!


Marek B.  2016-04-30
Lepszy profesjonalnie i wdzięczniejszy jest program "Jaka to melodia". Tyle, że melodie tylko w części mogą się nam podobać…

Marek B.  
Dobra rada, Jurku! Kiedyś słuchałem "Śpiewających fortepianów" jednym uchem, gdy miałem coś ciekawszego do roboty, to samo z Laskowikiem i Malickim. I, rzeczywiście, weselej po codziennej porcji dobrozmianu, mimo świadomości podbijania słupków bulterierowi...

Jurek H.  
Dzisiejsze piosenki są jakieś nie dla nas. A nasze? Jest taki program: TVP Rozrywka - ogólnodostępny. Prawie codziennie po godz. 20tej są Śpiewające fortepiany. Nasze piosenki w formie krótkiej i z humorem. Wykonanie czasami zaskakujące, np. ostatnio jednym z wykonawców był... Adam Hanuszkiewicz. Również na tej stacji w piątki bywają powtórki Laskowik i Malicki - Filharmonia Humoru - niezły humor i niezła muzyka. Jakoś po tym weselej. I to by było na tyle.

Tadek  
Zdrowych, spokojnych i radosnych ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY pełnych wiary, nadziei i miłości życzą Tadeusz z Elżbietą

Piotrek  
Nasze wrażenia z balu są inne. Tańczyliśmy dużo, ciała nie były mdłe skoro, towarzyszyły nam grupy młodzieży ze studniówki. Spytaj żony jakie miała powodzenie. Z naszego stolika stale na parkiecie było przynajmniej pięć lub siedem osób. Tylko Ty nam znikałeś i stąd wszystkiego nie widziałeś. Natomiast czasami robiliśmy przerwy gdyż DJ miał nagrania, których nie dało się tańczyć, lub po prostu Panowie zapraszali Panie na drinka.

tyż...  
... albo piesa krew!

Marek B.  
Ciągle wygląda, psiakrew...

Selim  
Kochani, Korzystam z ostatniej, być może, już okazji, by tą drogą przekazać wszystkim zaglądającym tu najserdeczniejsze życzenia zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszelkiej pomyślności, zdrowia, spokoju ducha i spełnienia pragnień w Nowym Roku. Oby ten nadchodzący rok był lepszy niż tymczasem wygląda.

Selim  
Moi Drodzy, Z zainteresowaniem przeczytałem korespondencję Marka do Antoine'a. Mam dwie refleksje. Jeśli dobrze pamiętam, czego uczono mnie na zajęciach z ekonomii politycznej, komunizmu jako ustroju społecznego nie było nigdzie. W socjalizmie zasadą miasło być "każdemu według jego pracy", w komunizmie - "każdemu według jego potrzeb". Oznacza to, że społeczeństwo komunistyczne to takie, w którym każdy może realizować swoje wszelkie potrzeby - materialne i duchowe. Tak było tylko w pewnych książkach, na przykład w powieści "Obłok Magellana" Stanisława Lema. Epitet "komunistyczny" jest teraz albo bardzo nadużywany, albo używany w zupełnie innym znaczeniu niż określenie zasad ustrojowych. Druga refleksja to znajomość języków. Jako Dziekan Wydziału Ogrodniczego SGGW prowadziłem raz spotkanie z gościem, profesorem z Belgii. Z naszej strony uczestniczyło w tym spotkaniu kilka osób. Niektórzy mówili po angielsku, inni po francusku, jeszcze inni po niemiecku. Gość odpowiadał każdemu w języku, w którym ten się do gościa zwracał. Przerzucał się bez trudności z jednego języka na drugi. Ale tak umieli, jesli dobrze wiem, ludzie z takich krajów jak Belgia, Holandia, Dania, Szwecja - ale nie Francuzi, czy Anglicy, a już z pewnością nie Amerykanie. Nie ma się czego wstydzić. Tak nas uczono. Ale, na przykład, znajomość geografii, historii, czy literatury absolwenta polskiego liceum była nieporównywalnie większa niż absolwenta średniej szkoły w USA. Teraz, niestety, równamy w dół! Pozdrowienia Selim

Marek B.  
Tereska zrobiła w łóżku naprawdę dobrą robotę. Pisz więc, Antoine, i mów po polsku, proszę. Prawda dotycząca mojego pokolenia jest taka, że tylko nieliczni spośród nas w pełni władają francuskim, czy angielskim. Wstydzę się za nas. Dzieci i wnuków nie musimy się już wstydzić.

Marek B.  
Cieszę się, Antoine, że potrafimy się porozumieć tak, czy siak (poproś Tereskę o tłumaczenie, bo polszczyzna jest naprawdę trudna). À propos komunizmu w Polsce: nigdy go u nas, tj. w szerokim społeczeństwie, nie było, i dlatego właśnie jesteśmy w stanie się porozumieć. Komuniści byli na zachód od nas, na południe, i, oczywiście, na wschód, ale nie u nas! U nas był tzw. realny socjalizm. Zauważ, że Niemcy musieli mieć swojego kajzera, Czesi i Węgrzy – Najjaśniejszego Pana, Rosjanie – swojego cara (do dziś!), podczas gdy Polacy mieli … liberum veto.

Antoine  
Teresa me rappelle, que votre classe apprenait le français et pas l'anglais. J'ai écrit en anglais, parce que je pensais que c'était la langue que la plupart comprenait. Pour corriger cette faute, j'ai traduit mon petit texte en français que voici : Bonjour les amis polonais ! Je n'ai jamais été à votre école, mais comme étudiant néerlandais, je suis allé en Pologne en 1960 (! ! !), c'était le temps du communisme pur et dur, vous vous en souvenez ? J'ai visité l'(ancien) opéra ou je voyais une jolie fille dans la salle. C'était le coup de foudre ! Nous sommes maintenant mariés depuis un demi siècle (2 fils et 6 petits enfants). J'ai toujours beaucoup apprécié les nombreux contacts que nous avons eu et avons toujours avec les compagnons de classe de Teresa. Cher Marek B, n'abandonne pas ce site s'il te plaît. Teresa n'y écrit pas souvent, mais elle insiste que je place une icone "www.1958.pl/" sur son bureau. Pozdrowienia

Jurek H.  
Cher Antoine et très cher Teresa !!! Si je me bien rappelle 1) Nous sommes de la classe française 2) En Belgique – et plus précisément à Charleroi – le français est assez connu (???). Alors je vous propose de nous écrire dans cette drôle langue. Sorry pour toutes mes fautes. Sorry, Sorry Antoine.

Piotrek  
Chyba, Marku, do treści po angielsku wdarła się literówka.

Marek B.  
Hi, Antoine. I couldn't leave it, though I really tried. So sorry. What now? Bywaj!

Antoine  
Hello polish friends ! I have never been at your school, but as a dutch student I went to Poland in 1960 (! ! !), that was full and hard communism, you remember ? I went to the (old) opera and saw a girl there. Love at first sight. We are now married since half a century (2 sons and 6 grandchildren). I have always loved the many contacts we had, and still are having, with Teresa's classmates. Dear MarekB, please don't abandon this site. Teresa does not write much to it, but insists that I put it's icon on her desktop. Pozdrowienia.

Tadek  
Witam wszystkich najserdeczniej jak tylko mogę! Wczoraj przypadkiem wszedłem na Tablicę i odczytałem apel naszego kolegi. Postanowiłem dzisiaj podzielić się z Wami nerwami, jakie przeżyłem w zeszłym roku razem z moją najukochańszą Żoną. Otóż pod koniec stycznia zeszłego roku okazało się, że u mojej Eli wykryto raka piersi. W lutym, dokładnie 18-go, odbyła się operacja w Otwocku - nastąpła mastektomia lewej piersi oraz usunięto węzły chłonne. To był dopiero początek, do połowy grudnia była walka ze skutkami tej strasznej choroby, tzn. chemioterapia ze wszystkimi smutnymi skutkami, następnie naświetlania. W połowie grudnia po wszystkich badaniach okazało się, że walka z tym "podłym i skrytym bandytą" została wygrana. Pytanie, czy aby NA PEWNO!!! Dziękujemy Panu Bogu za to, że moja żona jest dalej ze mną na tym łez padole. Ponieważ nieszczęścia, jak wiemy, chodzą parami, to ja pod koniec grudnia złamałem lewą nogę w kostce. Jutro rano jestem na wizycie w szpitalu i mam nadzieję, że się pozbędę "opakowania", które mi już wystarczająco ciąży przez ponad 6 tygodni. Przykro mi się przyznać, że lata parzyste nigdy nie były dla mnie szczęśliwe. Zaczęło się to na maturze 1958 roku. Na szczęście mamy 2015 rok i wszystkim z tej okazji życzę wszystkiego najlepszego. -Słoń

Marek B.  
Czy Wy nie macie jaj(ników), by cokolwiek napisać? Poprawnego, lub niepoprawnego?

Iwona  
Polecam wszystkim użytkownikom naszego portalu piękne zdjęcia panoramy starej Warszawy (patrz strona główna), a realizatorowi pokazu - piękne dzięki.

Selim  
Moi Drodzy, nie znalazłem żadnego wpisu na tablicy po moim wpisie 8 maja. Nie zrażam się tym jednak. Bez ozdób, ale z całego serca życzę wszystkim spokojnych, radosnych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia, a także zdrowia i wszelkiej pomyślności w nadchodzącym Nowym Roku. Za 10 dni, 30 grudnia przeprowadzam się do Łodzi. Markowi B. przekazuję swoje nowe namiary. Wszystkiego najlepszego -Selim

Selim  
Moi Mili,
W piątek 17 i w sobotę 18 maja będzie można kupić tomik moich wierszy zatytułowany "Imiona miłości". Książka będzie do nabycia w stoisku Wydawnictwa SGGW w ramach Dni SGGW na terenie Uczelni w Ursynowie. Zawiera dawno pisane wiersze, bardzo liryczne i bardzo osobiste, więc nie każdemu będzie się podobać. Są to wiersze zupełnie inne niż np. wiersze Janka W. Nie traktujcie więc tej notatki jako reklamy, ani nawet zachęty. Jest to po prostu informacja. Mnie tam nie będzie. Jestem bardzo chory, do­piero co wysze­dłem ze szpitala i jestem mało mobilny. Pozdrowienia -Selim


Tadek  
Zdrowych i pogodnych Świąt Wielkanocnych, mokrego Dyngusa oraz miłych spotkań przy świątecznym stole wszystkim koleżankom i kolegom życzą Elżbieta i Tadeusz.

Selim  
Moi Mili, Nikt nie przyznaje się do wyniesienia moich wspomnień na Facebook - i jak się okazuje - nikt się przyznać nie może, bo nikt tego nie zrobił. Informacja taka dotarła do mnie trochę tak, jak w zabawie w głuchy telefon. Wszystko było wynikiem niepo­rozumienia. Spróbujcie więc wyobrazić sobie, że właśnie siedzę pod stołem i głośno odszczekuję: Hau, hau, hau! Pozdrawiam wszystkich Selim.

Selim  
Moi Mili, dotarła do mnie ostatnio wiadomość, że tekst moich licealnych wspomnień zamieszczony na naszej własnej stronie klasowej znalazł się na Facebooku. Traktuję to jak niegodne pochwały zdradzenie sekretu. To, co jest na naszej stronie, przeznaczone jest dla naszych oczu! Strona, oczywiście, jest dostępna dla gości, sądzę jednak, że to ktoś z nas "wyniósł" mój tekst bez mojej wiedzy i zgody. Proszę, nie róbmy tego!

Tadek  
Wesołych, zdrowych i pogodnych ŚWIĄT WIELKANOCNYCH, smakowitej obfitości na świątecznym stole, odpoczynku w miłej rodzinnej atmosferze oraz mokrego dyngusa wszystkim koleżankom i kolegom wraz z ich rodzinami życzy Tadeusz z Rodziną.

Tadek  
BRAWO SELIM, dziękuję w swoim imieniu za przypomnienie naszych szkolnych lat. Po pierwsze przepraszam, że adorowałem lub podrywałem Twoją Miłość, ale pewnie nie wtajemniczyłeś mnie co do Twoich głębokich uczuć do Tej dziewczyny. Gdybym wiedział, to napewno trzymałbym się od Niej z daleka. Przyznam Ci się szczerze, że zupełnie nie przypominam sobie prywatki u Ciebie w domu, mimo że byłem na wielu organizowanych przez nasze koleżanki i kolegów.
    Druga sprawa dotyczy naszego kolegi – Rysia Orłowskiego. Ze względu na pamięć o Nim, jako o moim byłym przyjacielu, który w moim domu był traktowany jak mój brat i vice versa. Pragnę przypomnieć, a właściwie wyprostować, że Rysio był z nami jeszcze w X klasie. Rok później zdawałem z Nim maturę, spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo wolnego czasu. Jeździliśmy razem jako uczniowie na wakacje do Ustronia koło Wisły, do Krynicy Morskiej, między innymi razem z Jurkiem Harasimowiczem. Dużo jeździliśmy na rowerach na wycieczki, byliśmy nad morzem i na Mazurach. Najdłuższa trasa jednodniowa to Warszawa-Białystok; zmordowani, wracaliśmy w nocy pociągiem do domu. Rysio studiował na Politechnice Warszawskiej, jeżeli dobrze pamiętam, to na Wydziale Elektrycznym. Dopiero dwa lata później nastąpił ten nieszczęśliwy wypadek na motorze, który przerwał mu Jego młode lata, Jego miłość do Klary, a mnie pozbawił towarzysza życia. Bardzo to przeżyłem po Jego tragicznej śmierci.
    Ponieważ nasza polonistka, p. Gosiewska, starała się bardzo zrobić ze mnie "mistrza pióra" i mimo przedłużenia mi o rok nauki w szkole - nie udało się to Jej, dlatego też wybaczcie mi, że nie będę wspominał naszych szkolnych lat za pomocą pióra. Serdecznie pozdrawiam.


Iwona  
Selim, dzisiaj weszłam na nasz portal klasowy i "odkryłam" Twoje wspomnienia, o których informowałeś w grudniu. Jestem po wstępnej lekturze, a mam ochotę je smakować przez najbliższy czas. Uczucie, które mnie przepełnia, to przede wszystkim WZRUSZENIE, a także WDZIĘCZNOŚĆ dla Ciebie, że zechciałeś te lata wspaniałe ująć słowami, a przez to sprawić, że tamta rzeczywistość zyskała szansę "powrotu". I za to bardzo Ci dziekuję.

Tadek  
Świąt Bożego Narodzenia wypełnionych radością i miłością, niosących spokój i odpoczynek. Nowego Roku spełniającego wszelkie marzenia, pełnego optymizmu, wiary, szczęścia i powodzenia życzą Elżbieta i Tadeusz.

Teresa O.  
Serdeczne życzenia wymarzonych Świąt Bożego Narodzenia i dostatniego Nowego Roku 2012 z Tokio i z Toronto!

Selim  
Moi Drodzy, Kolejne już Święta Bożego Narodzenia i kolejny Nowy Rok nadciągają od kiedy matura, studia i inne koleje losu rozdzieliły nas. Życzę wszystkim, by te Święta były zdrowe, spokojne i radosne, a Nowy Rok niech przyniesie nam dużo zdrowia, pomyślności i wiele radości. Postaram się w tym Nowym Roku trochę ożywić naszą klasową stronę publikując na niej moje osobiste wspomnienia z tych czterech jakże pięknych lat. "To se ne vrati" - jak mówią nasi sąsiedzi, ale może warto powspominać? Wszystkiego najlepszego!
[MB:] Warto. W miarę, jak Selim będzie dostarczał kolejne części wspomnień – będę nimi uzupełniał jednolity tekst, dostępny przez łącze w osobistym oknie informacyjnym autora.

Tadek  
Życzenia zdrowych, radosnych i spokojnych ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY, smacznego jajka, mokrego dyngusa, a także mile spędzonego czasu w rodzinnym gronie życzy

Iwona  
Ależ tak, muszą być modne, niezależnie od trendów mody! Otoż, czytałam niedawno poważny artykuł, napisany przez naukowców, oczywiście amerykańskich, oftalmologów, oczywiscie z Harwardu, iż oko męskie jest tak zbudowane, że najpierw dostrzega blondynki, a dopiero potem resztę otoczenia… Z najlepszymi Życzeniami Świątecznymi.

Iwona  
Dot. rubryki "Uśmiechnij się": A co odpowiedziała brunetka? - pyta blondynka.
___________
Szersze grono nie domyśla się zapewne, że blondynka widziała ten żarcik (podobnie, jak niedomyślny był taksówkarz, któremu inna blondynka zlecała: "Do domu, proszę"). Otóż autor opisał jedynie blondynkę (inteligentną). Należy domyślać się, iż brunetki, łysi, rudzielcy i inne maści o różnych IQ miały już tylko dwie możliwości: podać prawidłową odpowiedź, albo oddać czystą kartkę, nieprawdaż? -Uśmiechnij się, blondynki nie muszą być ciągle modne!


Selim  
Moi Mili, Życzę Wam i Waszym bliskim zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia. Niech ich spokój zakłóci tylko radosny dźwięk dzwoneczków u sań Świętego Mikołaja. A w Nowym Roku życzę samego zdrowia, wielu radosnych chwil i wielu miłych wspomnień, również z naszych wspólnie przeżytych lat.

Teresa O.  
Serdecznych rodzinnych wzruszeń życzę wszystkim koleżankom, kolegom i ich bliskim.
A dla ilustracji – ten upominek.


Piotrek  
Stolik zarezerwowany.

Iwona  
Przed chwilą otrzymałam informację, że będzie również TERESKA H.!

Iwona  
Niżej wymienione koleżanki juz potwierdzają swoją obecność na niedzielnym spotkaniu w "Batidzie": TERESKA, MARYSIA, IWONKA. Do miłego!

Piotrek  
Stolik na niedzielę muszę zamówić w sobotę. Na razie widzę potwierdzenie Krzysztofa (2 os.), Marka (1 os.) i moje (2 os.). Proszę o dalsze potwierdzenia do soboty godz. 12. Pozdrawiam.

Krzysztof P.  
Zaproszenie przyjęte. Bedę 1, a może +1.

Marek B.  
OK.

Piotrek  
Kochani, trochę milczałem. Chciałem sprawdzić odzew na moją propozycję. Odzew jest, a zatem proponuję spotkanie w kawiarni Batida na pl. Konstytucji w niedzielę 14.11.2010 (dawniej Hortex) o godz.12:00. Kawiarnia jest po remoncie. W niedzielę raczej tylko na słodko, bo kuchnia jest nieczynna. Mogę zarezerwować stolik na odpowiednią ilośc osób. Pozdrawiam.

Wojtek Sz.  
Witam i oczywiście popieram propozycję Piotra. Tak, jak wszyscy emeryci, musimy mieć tak zwany dzień kontaktowy, bo inaczej pozapominamy, jak wyglądamy! Proponuję ustalić dowolną niedzielę miesiąca, np. w południe. A gdzie? Niech pomysłodawca coś zaproponuje. Pozdrawiam i do zobaczenia na balu.

Iwona  
Popieram ideę Piotra !!!

Krzysztof P. i Marek B.  
Witaj Piotrze. Pomysł dobry. Podaj adres, dzień, godzinę i daj sygnał. Przybędziemy.

Piotrek  
Czy na zwyczajnej kawie niedzielnej możemy się kiedyś spotkać, czy poczekamy aż połowa z nas ...

Marek B.  
Tegoroczną akcję zbierania składek możemy uznać za zakończoną: należne opłaty już zaksięgowano, zapewniliśmy więc sobie egzystencję witryny przez najbliższy rok. Jeśli jednak ktoś jeszcze uzna, że powinien współuczestniczyć w zbiorowym wysiłku – niech nie czeka.

Tadek  
Jestem za utrzymaniem obecnej sytuacji, tzn. za pkt. "C".

Teresa Sz.  
Jestem za opcją C.

Marek B.  
Wasze wypowiedzi nie pozostawiają wątpliwości, rozpoczynamy więc zbieranie składek. Szczegóły w mailach.

Wojtek Sz.  
Oczywiście, chciałbym utrzymać przy życiu tę piekną i wielce pożyteczną pamiątkę z naszej przeszłości. (…). Jestem pewien, że stać nas na opłatę tego abonamentu i proponuję przekazanie na konto kwoty zapewniającej funkcjonowanie strony np. przez kolejne pięć lat (100 złotych). Pozdrawiam wszystkich.
___________
[MB:] Trójkropek (…) to ślad po mojej ścierce.


Jurek H.  
Popieram opcję C wraz z konsekwencjami. Podoba mi się uzasadnienie Selima, że "Jeszcze strona nie zginęła…". Reszta jest milczeniem.

Marysia F.  
Jestem za OPCJĄ C.

Janek W.  
jestem za opcją C

Wojtek W.  
Jestem za opcją "C". Deklaruję na ten cel 100 złotych.

Krzysztof P.  
Jestem za utrzymaniem dotychczasowej formy, czyli "C". Przyzwyczailiśmy się do tego układu, starych drzew się nie przesadza. Jeśli trzeba, mogę płacić większą składkę.

Iwona  
Jestem za opcją "C" !!

Piotrek  
Jestem za, gdyż jest to forma kontaktu z latami odległej już młodości. Opcja C.

Andrzej K.  
Podobnie jak Selim jestem za utrzymaniem dotychczasowej strony. Choć zaglądam na nią rzadko, zawsze z ogromną przyjemnością i wzruszeniem. Jest potrzebna (…). Też chętnie zapłacę więcej (…).
___________
[MB:] Trójkropkami (…) zaznaczyłem swoją cenzorską działalność. Sens pozostał, zapewniam.


Selim  
Głosuję zdecydowanie za utrzymaniem pełnej odpłatności (366 złotych), co umożliwi utrzymanie witryny w dotychczasowym kształcie i z dotychczasowymi możliwościami. Faktem jest, że coraz mniej jest aktywności na tej witrynie. Pewne rzeczy są zrozumiałe, inne też mogą znaleźć swoje wytłumaczenie. Ale trzymajmy się dewizy "Jeszcze strona nie umarła, póki my żyjemy"! Osobiście gotów jestem zapłacić więcej niż dotychczas, byle tylko witrynę utrzymać.

Krzysztof P.  
Notatka przeniesiona, za zgodą autora, do "Kto jest kim" – Zdzisław Marek.

Wojtek Sz.  
Smutna i przykra wiadomość o śmierci Naszego wychowawcy, a następnie trochę starszego kolegi, związanego mocno z nie tak dawną młodością, uświadomiła mi jak wielkiej rzeczy dokonał ten młody nauczyciel. Byliśmy Jego pierwszą klasą, z którą pracował, a mimo to wspominamy go dzisiaj jako naszego przyjaciela. Nasze sukcesy życiowe - mamy ich przecież niemało, są również jego zasługą. Myślę, że każdy z nas zachowa Go w swojej pamięci.

Wojtek Sz.  
Otrzymałem przykrą i niespodziewaną wiadomość o śmierci naszego kolegi Piotra Narkiewicza. Zmarł wczoraj nagle, mimo natychmiastowej i fachowej pomocy. Można podejrzewać wylew, zawał, lub coś podobnego.
Więcej informacji: .


Teresa O.  
Ślę wszystkim takie gwiazdkowe życzenia.
___________
[MB:] Do oglądania prezentacji potrzebny jest w komputerze program MS Power Point (a przynajmniej Power Point Viewer). Powrót do witryny – przyciskiem Wstecz przeglądarki, albo klawiszem Esc.


Wojtek W.  
Słów kilka wyjaśnienia rzekomej zmiany mojego adresu. Marek wpadł w pułapkę, w którą wpadają użytkownicy programów wybierających nazwę miejscowości według kodu pocztowego. Miejscowość Little Falls, która ma ten sam kod pocztowy co West Paterson, jest alfabetycznie pierwsza. A poczty są dwie. Dołączam adres strony internetowej, która podaje trochę wiadomości o miejscowości West Paterson, w której mieszkamy od lipca 1993 roku - http://www.westpaterson.com/about.html. Niemniej Marek wstrzelił się znakomicie, chociaż nie w tę tarczę. W listopadzie, przy okazji wyborów prezydenckich, mieszkańcy West Paterson oddali głosy w plebiscycie na zmianę nazwy miasta – po raz czwarty w okresie kilkunastu lat. Zwolennicy zmiany nazwy tym razem wygrali, 17-ma głosami. Od stycznia będziemy więc mieszkać w nowym mieście – Woodland Park. Wprowadzi to sporo zamieszania i najprawdopodobniej zwiększenie podatków dla pokrycia wydatków miasta. Mamy tylko nadzieję, że petycja o przyznanie naszemu miastu odrębnego kodu pocztowego zostanie rozpatrzona pozytywnie przez Pocztmistrza Generalnego Stanów Zjednoczonych.
___________
[MB:] Przywróciłem już prawdziwe informacje adresowe. Przepraszam za zamieszanie. W błąd wprowadził mnie serwis maps.google.com, którym posłużyłem się wprowadzając miejsce zamieszkania Wojtka na mapkę trasy rejsu jego jachtem. Poprosiłem w tym celu o zlokalizowanie adresu "7 Wedgewood Dr, West Paterson, NJ" (bez kodu pocztowego). W odpowiedzi serwis wyświetlił mapkę z adresem Little Falls zamiast West Paterson. Wiedząc od Wojtka o szykującej się zmianie, uznałem Little Falls za nową nazwę. Całkowicie błędnie, jak widać.


Iwona  
Pozdrawiam wszystkie koleżanki i kolegów z Nowego Jorku, gdzie aktualnie przebywam. Przyjechałam tu do mojej córki Dorotki i świeżo urodzonego wnuka Matteusa (liczy sobie 3 i pół tygodnia ). Oto nasze zdjęcie z Central Parku na Manhattanie.

Selim  
Kochani, tak mi przykro, że musiałem Was tak wcześnie opuścić wczoraj. Na całonocną zabawę jednak już się nie nadaję (mimo że podobno robimy się coraz młodsi), a rozkład jazdy WKD jest nieubłagany i musiałem "załapać się" na kolejkę do domu. Mam nadzieję, że dalej bawiliście się dobrze. Będą zresztą relacje. Tak wyszło, że byłem w całym towarzystwie jedynym facetem bez marynarki i bez krawata. Jakoś mi to nie przeszkadzało. Było gorąco, a to przypomina mi pewne zdarzenie, które zrelacjonuję. Był sierpień 1986 roku. Też było bardzo gorąco. Zorganizowaliśmy z kolegami z Katedry Międzynarodowe Sympozjum na temat wiroidów (to mało jeszcze w tamtym czasie poznana grupa czynników chorobotwórczych roślin). Mieliśmy w tej dziedzinie poważne dokonania i zaprosiliśmy wszystkich, którzy też takie dokonania mieli. Byli, oczywiście, przedstawiciele krajów zaprzyjaźnionych (Czechosłowacja, NRD, Węgry), ale byli też ludzie z Danii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Australii, Kanady i USA. Brakowało tylko doskonałych specjalistów z RFN. Wystąpilismy, zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami, o zgodę na ich zaproszenie i zgodę taką uzyskaliśmy …w dwa tygodnie po zakończeniu imprezy. Ale nie o tym chciałem. Było więc rzeczywiście świetne, międzynarodowe towarzystwo. My, Polacy, wystąpiliśmy na sesji otwarcia przed południem w krawatach i garniturach. Ludzie z "zachodu" dostosowali się do pogody i byli w eleganckich koszulkach z krótkim rękawem i bez krawatów. W przerwie obiadowej skorzystaliśmy z ich przykładu i zmieniliśmy stroje na lepiej dostosowane do aury. Tymczasem oni po obiedzie zjawili się w garniturach i krawatach. Kiedy grupą weszli do sali obrad i zobaczyli nas, wszyscy spontanicznie wybuchnęliśmy śmiechem! Od tego czasu wierzę, że mogę dostosować swój strój do pogody i, Boże broń, nie oznacza to braku szacunku dla Was i dla tych 50 lat od naszej matury. Z nadzieją na dalsze spotkania -

Ijola   [z maila do Marka B.] Temat: 50-lecie matury
(…) Przekazuję (…) pozdrowienia dla całej naszej klasy. Przykro mi bardzo, że nie będę mogła wziąć udziału (…), ale niestety tak mi się układa. W każdym razie życzę Wam wszystkim świetnej zabawy, napewno zajrzę do "sito", aby zobaczyć zdjęcia. Mając nadzieję, że kiedyś jeszcze w przyszłości znajdą się okazje do spotkania, przesyłam uściski dla Was wszystkich.

Marek B.  
Rzeczywiście, nie zgłoszono pomysłów urozmaicających. Spotykamy się nie później, niż o 19:30. Komunikat już poprawiony. Kajam się.

Selim  
Kochani, do 7 czerwca już niedaleko. Przyznam się, że spodziewałem się o tej porze już więcej konkretów. Zapewne, mimo apelu Komitetu Organizacyjnego nikt nie zgłosił żadnych pomysłów urozmaicenia naszego spotkania. Myślę jednak, że o takie pomysły nie jest łatwo. Myślę też, że wystarczy nam samo spotkanie po tak wielu latach, zwłaszcza że i okazja jest bardzo "okrągła" i zapowiedziana frekwencja jest bardzo dobra. Czy, wobec tego, to co podano w odpowiednim miejscu na naszej stronie znaczy, ze spotykamy się na Czackiego o siódmej? Niepewność budzi tylko słowo "około", które znajduje się w treści komunikatu. Rozumiem, ze to nie pociąg i nie musi odjechać zgodnie z rozkładem, ale mnie przynajmniej ucieszyłby jasny komunikat. Cieszę się, że to już tak blisko i że znów się spotkamy.

Marek B.  
[MB, 2009-04-24:] Wypowiedź usunięta. Zawierała propozycję zasad finansowania witryny. Zasady te, wobec braku sprzeciwów, obowiązują od kwietnia 2009.