RIP
Pochowany na Cm. Północnym, kw.S-V-5, rz.5, gr.7
Jeszcze przed maturą zaczął się bawić w dziennikarstwo - pisał dla "Dookoła
Świata". W czasie studiów (socjologia na UW) współpraca z Polskim Radiem, gdzie
po studiach wylądował na stałe. Potem Telewizja w Warszawie (tematyka
motoryzacyjna) i w Katowicach, aż do stanu wojennego, kiedy to komisja
weryfikacyjna zakazała mu wykonywania zawodu.
Wrócił do Warszawy, założył zakład naprawy rowerów. Tam dla rozrywki zamontował
do składaka wyścigową przerzutkę. Z powodu patologicznego braku zdolności
handlowych dopiero po wielu latach zorientował się, że był prekursorem mountain
bike. Po roku doszedł do wniosku, że rowery może naprawiać gdzie indziej i za
lepsza walutę. W Niemczech dostał azyl polityczny i przekwalifikował się na
programistę. Zajmował się programowaniem rożnych różności w assemblerze
(sterowanie magazynów wysokiego składowania, wag piekarniczych, programy dla
rzeczoznawców samochodowych). Był współtwórcą jednego z pierwszych systemów
poczty głosowej (IBM). Przed emeryturą zajmował w firmie stanowisko zasłużonego
dinozaura.
Dwoje dzieci (w informatyce), dwie żony (pierwsza świetna, druga wspaniała, mówił).
Czas wolny spędzał najchętniej na rybach, a urlopy w Alpach na nartach i w
Laponii na samotnych wędrówkach; ostatnio pielgrzymował szlakami św. Jakuba. Kochał whisky
i dobre cygara. Koścista dama dopadła go 5 października 2020 r.